Bądź na bieżąco.
Czytaj Bloga.

Czy warto studiować prawo, jeśli nie ma się znajomości - czyli walka ze stereotypami

Znaczna część studentów prawa, kiedy oznajmiała swoim kolegom bądź rodzinie, że wybierają się na studia prawnicze, mogła spotkać się z pytaniem: „A to ty nie wiesz, że tam trzeba mieć znajomości?”. Wiele osób mogło też zetknąć się z bardzo krzywdzącym stwierdzeniem, że bez znajomości po prawie można pracować jedynie w fast food'ach. Głosy takie pojawiają się nagminnie i nadal można spotkać się ze stwierdzeniami, że aby studiować prawo, trzeba mieć prawnika w rodzinie, albo chociaż mieć takowego w znajomych. Jaka jest prawda?

Rekrutacja i studia prawnicze — znajomości pomogą?

Wiele osób, już na etapie rekrutacji, próbuje insynuować, że osoby ze znajomościami będą w lepszej pozycji i będzie im łatwiej dostać się na wymarzony kierunek. Stwierdzenie takie jest oczywiście nieprawdziwe. Rekrutacja na różnego rodzaju uczelnie, w tym także studia prawnicze, odbywa się tylko i wyłącznie na podstawie wyników, które absolwent szkoły średniej uzyska na egzaminie maturalnym. Tyczy się to także uczelni prywatnych, gdzie nie ma absolutnie miejsca na “dostanie się na kierunek po znajomości”.

Jakiekolwiek inne czynniki niezwiązane z wiedzą przyszłego studenta, a zwłaszcza znajomości, nie mają w tej materii żadnego znaczenia. To krzywdzący stereotyp, z którym spotykają się młodzi ludzie. Jednak nie ma on nic wspólnego z prawdą, niezależnie od tego, czy chodzi o uczelnię państwową, czy niepubliczną.

“Masz znajomości” - to często słyszą studenci prawa

Kiedy mowa już o samym studiowaniu prawa, czyli momencie, kiedy jesteśmy pełnoprawnymi studentami prawa, także można natknąć się na głosy, że osoby, które mają znajomości, mają znacznie łatwiej niż pozostali, którzy takowych nie mają. Przede wszystkim chodzi tu o łatwiejsze egzaminy. To także jest fałsz.

Na polskich uczelniach - zarówno prywatnych, jak i państwowych, dominują egzaminy w formie testowej. Jest to ten typ egzaminu, gdzie znajomości nic nie dadzą, ponieważ każdy student musi mierzyć się z tym samym zestawem pytań. Występują także egzaminy ustne. Wiele osób twierdzi, że to właśnie w ich trakcie mogą występować jakieś nieprawidłowości związane ze znajomościami. Takie teorie raczej można włożyć między bajki. Egzaminy takie z reguły odbywają się w kilka osób (jedna osoba odpowiada, a pozostałe mają czas na opracowanie wylosowanych pytań), a ponadto dość często ich przebieg jest rejestrowany.

Jak widać w trakcie studiowania prawa, kluczowe nie są wcale znajomości. Najważniejsza jest wiedza, którą student wyniósł z zajęć oraz, którą nabył w trakcie lektury materiałów. To właśnie wiedza i odrobinka szczęścia, a nie mityczne znajomości, będą uzasadnieniem naszego sukcesu na studiach prawniczych.

A jak z aplikacją prawniczą po ukończeniu studiów?

Kiedy w trakcie rozmowy ucichają głosy mówiące o konieczności posiadania znajomości w trakcie studiowania prawa, na ich miejsce pojawiają się te, które próbują przekonać, że aby dostać się na aplikację prawniczą, a potem pracować w zawodzie prawnika, trzeba koniecznie mieć koneksje. Głosy takie są równie nieprawdziwe, co te pierwsze.

Czy aplikacja prawnicza ma jakikolwiek związek “ze znajomymi”?

Aplikacja prawnicza jest szczegółowym przeszkoleniem, praktyką absolwentów studiów prawniczych. Rodzajów aplikacji jest kilka (adwokacka, notarialna, sędziowska etc.) i każda ukierunkowana jest na nauczenie konkretnego zawodu. Aby dostać się na którąkolwiek z tych aplikacji, należy zaliczyć wstępny egzamin na aplikację prawniczą, który ma formę testu.

Podobnie jak to zostało wspomniane wyżej — ta forma sprawdzenia wiedzy jest raczej obiektywna i nie ma możliwości, aby znajomości w tej materii pomogły. Jeśli nie ma się wiedzy — na aplikację po prostu nie uda się dostać. Po zakończeniu aplikacji prawniczej, przyszłego prawnika czekać będzie jeszcze egzamin zawodowy, który także jest w formie testowej (w przypadku aplikacji prokuratorskiej i sędziowskiej jest on w formie testowej i ustnej), więc sytuacja jest identyczna jak z egzaminami wstępnymi — tu także znajomości nie zdziałają cudów.

Znajomości a prawniczy rynek pracy

Jeśli chodzi o rynek pracy, trzeba mieć świadomość, że wiele zależy zarówno od miasta, w którym chcemy pracować, jak i specjalizacji, na którą się zdecydowaliśmy. W wielu większych miastach króluje anegdotka, że kiedy rzuci się kamieniem w jakąś osobę, to jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie trafiło się w prawnika. Jest to hiperbola, która oddaje jednak w sposób dość trafny pewien kształt rynku prawniczego.

Trzeba powiedzieć szczerze, że w tej materii posiadanie znajomości na pewno mogłoby wiele rzeczy ułatwić, ale w żadnym wypadku nie jest to jakiś warunek konieczny, nie spełniając, którego nasza kariera prawnicza jest zamknięta. Znaczna część osób zaczyna pracę prawnika w kancelariach, w których miała praktyki. Inni natomiast otwierają własne kancelarie prawnicze i za pomocą odpowiedniej lokalizacji, reputacji itd. zdobywają oni przychylność ludzi, a tym samym budują bazę klientów.

Czy ludzie, którzy mają prawników w rodzinie mają łatwiej?

Mówi się o tym, że mając “prawnika w rodzinie”, zdecydowanie prościej o pracę. Odpowiedź jest jedna: to zależy. Oczywiście są osoby, które wybierają studiowanie prawa z uwagi na tradycje rodzinne. Chcą kontynuować to, co wypracowali ich bliscy w przeszłości - i nie ma w tym nic złego. Można uznać, że “mają łatwiej”, ponieważ rodzina ma już pewne koneksje, jest obeznana z rynkiem lub posiada własną kancelarię prawną. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Wiele młodych osób, chce się odciąć od dziedzictwa rodziny, pracując absolutnie na własny rachunek. Chcą zyskać wiedzę w konkretnej specjalności, kompletnie niezwiązanej z tym, czy zajmują się bliscy. Niezależnie od tego, czy osoby, które mają prawnicze znajomości chcą z nich skorzystać, czy nie - nie ma w tym nic zdrożnego.

Oczywiście, że warto studiować prawo bez znajomości. Studia prawnicze, a potem rynek prawniczy, weryfikują prawników na podstawie ich wiedzy, a nie koneksji, jakie ci posiadają. Rzeczą jasną jest, że w pewnych sytuacjach znajomości mogą być ułatwieniem, ale nie posiadanie takiego „koła ratunkowego” sprawi, że prawnik będzie lepszy w tym, co robi, a wszelkie sukcesy będzie mógł zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie oraz tym, którzy w niego nie zwątpili, kiedy inni stali w opozycji.